Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział II


-->Intendiev


Rozdział II

Siedziba rodu De la Roux zawsze przypominała swym wyglądem zamek z horroru. Potężna budowla ze strzelistymi wieżami, zbudowana była z czarnego kamienia. Bluszcz nadal oplatał ściany, zakrywając tym samym część ozdobnej fasady. Od wieków nic się nie zmieniło. Nawet okna w najstarszej części zamczyska nie były wymieniane od wielu lat. Zamczysko otoczone było ogrodami, a także ogromnym lasem.
Czarne porsche wjechało przez wielką, stalową bramę, po czym zaparkowało naprzeciw wejścia budowli. Vivien odetchnęła głęboko, po czym zobaczywszy spieszącego ku niej starszego mężczyznę, wysiadła z samochodu. Z gracją tancerki podeszła do niego. Znowu poczuła to cholerne ukłucie w sercu spoglądając na krużganki.
- Witam panno De la Roux! Dziękuję, że tak szybko odpowiedziała pani na mój list. – powitał ją mężczyzna. Pan Baker był niskim, siwym staruszkiem o poczciwym wyrazie twarzy. Jego modre oczy patrzyły z sentymentem na zmieniający się Paryż. Uśmiechnął się delikatnie do dziewczyny. Baker zajmował się zamkiem, a także innymi sprawami, które dotyczyły rodziny Vivien. Pilnował całej posiadłości pod nieobecność właścicieli. Niestety tak niefortunnie się złożyło, że ostatni z rodu umarł nie pozostawiając po sobie potomka. Jakiś życzliwy „donosiciel”, poinformował pana Bakera, że jest jeszcze jedna istota, która ma w sobie krew De la Roux’ów i nie będzie musiał sprzedawać zamczyska.
- Dzień dobry panie Baker. Cieszę się, że mogę panu pomóc. – uśmiechnęła się, ale zignorowała wyciągniętą dłoń starca. Ten zmieszał się nieco. Przyjrzał się badawczo dziewczynie. Stojąc przed nim wyglądała jak zimny, marmurowy posąg greckiej bogini, tylko we współczesnych ubraniach.
- No cóż. Przejdźmy do rzeczy. Istotnie, jest pani dziedziczką fortuny De la Roux’ów, ale musimy załatwić kilka formalności. Zapraszam do biura. – powiedział i poprowadził ją w stronę swojego gabinetu.

***

Po podpisaniu wszystkich dokumentów i aktów własności, pan Baker zostawił Vivien samą. Na to właśnie czekała całe półtorej godziny. Weszła do komnat, w których kiedyś mieszkała. Widać było, że niewiele się zmieniło. Meble zostały te same. Przybyło jedynie obrazów na ścianach i wszelakich pamiątek zagracających kolejne regały. Przechodząc przez kolejne pokoje trafiła do sali portretowej. Znajdowały się tam wizerunki kolejnych pokoleń zamieszkujących zamek. Vivien podeszła do obrazu, na którym była jej rodzina. Uśmiechnęła się tłumiąc łzy i dotknęła delikatnie płótna, które przedstawiało jej rodziców i siostrę w jednej z komnat reprezentacyjnych. Matka Vivien siedziała na ozdobnym krześle, trzymając na kolanach półtoraroczną Marię – siostrzyczkę Vivien. Obie ubrane były w suknie z jasnego materiału, typowe dla mody w dziewiętnastym wieku. Obok krzesła stał ojciec, przystojny, stateczny już mężczyzna, miał na sobie wojskowy mundur. Przed nim zaś stała Vivien. W jasnej sukni, z nienaganną fryzurą i uśmiechem na twarzy. Rodzinny portret namalowany był dwa lata przed zaginięciem dziewczyny. Zanim poznała Gaspara, a jej życie zmieniło się diametralnie.
- Wspominamy stare czasy, co? – usłyszała męski głos za plecami. Uśmiechnęła się mimowolnie. Na dźwięk tego głosu zawsze wracał jej humor.
- Przynajmniej mam, co wspominać, Tristanie. – odwróciła się w jego stronę. – Nic się nie zmieniłeś. – podeszła do przyjaciela i spontanicznie go przytuliła.
- No proszę. Nie wiedziałem, że stać cię na taki gest. – powiedział z łobuzerskim uśmiechem. Nadal był tym osiłkiem o szczerym sercu, pięknym uśmiechu i złotej czuprynie, który był dla niej tak bliski jak starszy brat. To dzięki niemu poznała Gaspara.
- A więc to ty byłeś wiarygodnym źródłem pana Bakera, co do mojego pochodzenia i adresu zamieszkania? Powinnam cię za to udusić, ale i tak nic mi to nie da, więc nie będę się fatygować. Pozostaje tylko jedno pytanie – po co mnie tu ściągnąłeś? – spytała dziewczyna chwytając przyjaciela i ciągnąc go w głąb korytarza.
- Taki ładny zamek… Serce mi się krajało, gdy pomyślałem, że mają go sprzedać jakiejś bandzie idiotów, którzy chcieliby zrobić z niego hotel. – stwierdził, a widząc minę Vivien dodał po chwili. – Zwłaszcza, że istnieje tu wiele zamkniętych drzwi i niewyjaśnionych tajemnic..
- Zamkniętych drzwi? – zdziwiła się dziewczyna.
- Chodź. Muszę ci coś pokazać. – powiedział Tristan i pociągnął dziewczynę za sobą. Szli przez kolejne korytarze i pomieszczenia. W końcu stanęli przed wielkimi drzwiami w końcu korytarza. Vivien podeszła do nich i dotknęła rzeźbionej klamki.
- Mój pokój… - wyszeptała.
- Twój ojciec zamknął go po twoim zniknięciu. Nikt nie miał tam wstępu. Twoja domniemana śmierć za bardzo go bolała. Nie chciał widzieć niczego, co kojarzyło mu się z tobą. Po jego śmierci osobiście pilnowałem, by dalej nikt nie naruszał twoich rzeczy. – wytłumaczył Tristan i podał jej klucz.
Otworzyła drzwi i weszła niepewnie do środka. Owiał ją zapach stęchlizny i kurzu. Poczuła dziwny ucisk w gardle. Nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Miała totalny mętlik w głowie. Omamiły ją zapachy i obrazy z przeszłości. Duchy przeszłości… Kryły się we wszystkim. Vivien rzuciła się do komody i nerwowo zaczęła przeszukiwać kolejne szuflady. Tristan przyglądał się jej z niepokojem. Nie był pewny czy dobrze postąpił przyprowadzając ją tutaj. Chociaż z drugiej strony, prędzej, czy później sama by tu przyszła.
Dziewczyna tym czasem wpatrywała się w wisiorek, który wyciągnęła spośród swojej biżuterii. Było to srebrne serce, a na nim wygrawerowane słowa: „…I jeśli będziesz słuchać, usłyszysz mnie wołającego przez niebo – Pamiętaj mnie…”.
- Dał mi go, niedługo przed tym jak… - zaczęła, ale głos uwiązł jej w gardle. – Tak bardzo chciałabym go zobaczyć Tristanie… - westchnęła, ściskając mocniej medalion.
- Vivien… Obróć się i popatrz na ścianę… - powiedział blondyn. Zdziwiła się nieco, ale wykonała polecenie. To, co zobaczyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Na ścianie wisiał obraz. Przedstawiał Gaspara i Vivien. Ona siedziała na zdobionym krześle w dość odważnej pozie odsłaniając dużo ciała. Ubrana była w czerwoną suknię z gorsetem i klejnoty rodzinne. On stał za nią ubrany na czarno, a swoje dłonie trzymał na jej ramionach. Obie postacie uśmiechały się łobuzersko. Byli piękni, namiętni i zakochani. Vivien kazała namalować ten obraz tylko dla siebie. Miał nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Dziewczyna stała zaszokowana i wpatrywała się przez dłuższą chwilę w obraz. Tristan nie spodziewał się jej reakcji. Cisnęła z całej siły medalionem w portret.
- Kto go tu powiesił?! – krzyknęła. Tristan stał i ze stoickim spokojem czekał, aż jego towarzyszka się uspokoi. – Odpowiedz mi! Kto go tu powiesił?! – wrzasnęła znowu. Oczy błysnęły jej złowrogo, a kły zaczęły się wydłużać.
- Porozmawiamy jak się uspokoisz. – powiedział i skierował się ku wyjściu.
- Tristan… Powiedz mi…. – syknęła.
- Dobrze! Naprawdę chcesz wiedzieć? Gaspar!! On to powiesił! Przychodził tu co jakiś czas! – warknął blondyn i ruszył w głąb korytarza.
- On tu jest, prawda? Jest w Paryżu. Dlatego mnie tu ściągnąłeś. – stwierdziła dziewczyna.
- Tak… - rzucił krótko nawet nie patrząc w jej stronę.
- Tristan..? Dziękuję ci. – mruknęła pod nosem.
- Już niedługo się spotkacie. A teraz wybacz. Mam jeszcze coś do załatwienia. – powiedział i zostawił ją samą w ciemności.
Czyli jednak o niej pamiętał. Może jednak naprawdę ją kocha. Tylko, dlaczego ją zostawił na tyle lat?
Już niedługo miała poznać prawdę…

***

- Wkurzyła się, prawda? – bardziej stwierdził niż zapytał Gaspar patrząc na aktualne zdjęcie panny De la Roux.
- Zostawiłeś ją na sto pięćdziesiąt lat. Ty byś się nie wkurzył? – blondyn przyjrzał się przyjacielowi.
Gaspar mruknął coś niezrozumiale pod nosem i wbił wzrok w punkt na ścianie. Wiedział, że będzie jej trudno. Zachował się jak ostatni dupek. Ale co miał zrobić? Nie mógł jej spojrzeć w oczy, po tym jak ją przemienił. Czy dlatego, że była taka jak on, że straciła swoje człowieczeństwo, przestał ją kochać? Nie, nie, nie.. Nadal ją bardzo kochał.
- Nie miałem innego wyjścia. – burknął Gaspar.
- Tak… stara śpiewka. Czyli zostawienie dziewczyny na pastwę losu, było jedynym wyjściem? – rzekł ironicznie Tristan.
Brunet jednym ruchem ręki przewrócił stół.
- Nawet nie wiesz, co przeżyłem. Nie chciałem odchodzić. Nie miałem innego wyjścia. – wycedził.
- Jak uważasz. Ale wyjaśnij Vivien, dlaczego ją zostawiłeś na tyle lat. Przynajmniej to jej się należy. – powiedział Tristan i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.


“Tell Me How I’m supposed to breathe with no air
Can’t live can’t breathe with no air
that’s how I feel whenever you ain’t there
Its No Air No Air
Got me out here and the water so deep
Tell me how you gonna be without me
if you ain’t here I just can’t breathe
It’s No Air No Air”


AriadnaBlack 6/01/2009 19:38:39 [Powrót] Komentuj



Rasowo ocenimy twoje opowiadanie. Szczera, konstruktywna i kulturalna krytyka. U Nas dostaniesz opinię i pomoc. Możesz także dołączyć do Załogi Rasowych, jako oceniająca/y. Zapraszam w imeiniu Rasowej Załogi

Mr. Hide and Mrs. Seek
http://rasowe-oceny.blog.onet.pl/
Rasowa Załoga 2/03/2009 19:18:58
| brak www IP: 89.76.180.32

Nie wiesz, że atrament pozostawia na skórze ślad trwalszy niż krew? Słowa, nawet te niedbałe, rzucone na wiatr, ranią bardziej niż słowa. Pisząc, zakrzywiasz rzeczywistość, budujesz światy i je burzysz, jednym stuknięciem w klawiaturę. Skrzypnięciem pióra.

Siedziba ludzi kreatywnych!
literackoskrzywieni 4/02/2009 21:44:26
| http://literackoskrzywieni.blog4u.pl IP: zalogowany

Tak. Mylog przesadza. W każdym bądź razie

Pojawił się kolejny rozdział.
Pojawił się on już tydzień temu, ale nasz mylogowski przyjaciel postanowił robić focha z przytupem za każdym razem gdy chciałam kogoś poinformować.
Mianowicie... pojawił się nowy rozdział.

Serdecznie zapraszam.
[ piórem nabazgrała. ]
Panna R.
panna R. 20/01/2009 14:10:24
| brak www IP: 89.228.220.134

Widzę, że towarzystwo z myloga się przenosi :D

+ też dodałam i czekam na nowość :*

~panna z norrington
Lacrimosa 16/01/2009 22:25:40
| brak www IP: 85.198.198.142

Zmierźli, niemili, upierdliwi i wulgarni – czyli tacy jak zawsze. Powracamy w wielkim stylu, aby oceniać Wasze opowiadania. Jeżeli nie boisz się wyzwisk, brutalnego i krwawego miażdżenia mózgu oraz nazbyt dosłownego i (nie)górnolotnego mówienia prawdy – wpadnij i przekonaj się, jak to jest być zjechanym za najmniejsze niedociągnięcie!
„Nic już nie będzie, takie samo jak było (...)”

Wasze sarkastyczne-wredoty
scarlett & sUomka zUomka 12/01/2009 19:24:16
| brak www IP: 78.8.14.107

U mnie pojawił się drugi rozdział. Zapraszam :D

Ps. Tekst kopiowany
nicole-cullen 10/01/2009 11:14:05
| brak www IP: 83.29.245.105

Weszłam tutaj właściwie przez przypadek i przyznam szczerze zaintrygowało mnie twoje opowiadanie. Przede wszystkim rzuciła mi się w oczy postać panny De la Roux. Postać wydaje się łatwa do odczytania, aczkolwiek bardzo mnie ciekawi co jeszcze wymyślisz w związku z nią. Postacie Gaspar'a i Tristan'a na razie nie są do końca ujawnione. Ale przecież to dopiero dwa rozdziały! Czego wymagam do cholery? Podoba mi się to, że Gaspar miał takie uprzedzenia co do zmiany Vivien w wampira. Widać jak na dłoni, że jednak miłość zwycięża :D
Też nurtują mnie te tajemnice posiadłości należącej już (albo znów) do Vivien ;3

Pozdrawiam

PS. Dodaje do ulubionych...
nicole-cullen 9/01/2009 14:29:13
| http://nicole-cullen.blog4u.pl IP: zalogowany

Hm... wiem, że mnie dodałaś. Wiem, że ja dodałam Ciebie. Ale w sumie dopiero dziś zobaczyłam, że opublikowałaś drugi rozdział. Wybacz.
Czy wolno jest mi zapytać, w jaki sposób natrafiłaś na moje opowiadania? Trochę mnie to nurtuje.
Co do samego rozdziału... Strasznie podobają mi się Twoje opisy, a i widzę, że obie inspirujemy się "Twilight". Ale ja z reguły jestem krytyczna, i dlatego śmiało napiszę, iż Twoje opowiadanie podoba mi się bardziej. (Może dlatego, że ja powoli tracę wenę?).
Najbardziej podobała mi się ta scena, w której Vivienne rozmawiała z Tristanem. I opis tego obrazu. To niezwykłe, jak taki opis działa na wyobraźnie czytelnika, czyż nie?
Błagam o więcej.
No i wpadnij kiedyś do mnie, jeśli będziesz chciała.
Pozdrawiam,
panna Vienne
bradfordowie 6/01/2009 19:52:35
| brak www IP: 83.4.164.25

Intryguje mnie jak to się stało, że Anglik zajmuje się posiadłoœciš francuskiej szlachty (ex szlachty). Zważywszy, że Francuzi nie sš wielkimi fanami wyspiarzy, to naprawdę zastanawia...

Te porównania do greckich rzeŸb już mnie męczš. Jak je czytam, to widzę przed oczami te figury, które widziałem w Luwrze... bez ręki... bez nosa... bez kawałka nogi... bez głowy...

Garœć cytatów:
„- Witam panno De la Roux! Dziękuję, że tak szybko odpowiedziała pani na mój list. – powitał jš mężczyzna.” Bez kropki po słowie „list”
„Po podpisaniu wszystkich dokumentów i aktów własnoœci,” Mam rozumieć, że akt własnoœci to nie dokument? Poza tym czemu było ich kilka? Nie znam się za bardzo na nieruchomoœciach, ale mam wrażenie, że zamek to jedna nieruchomoœć i jeden akt. No chyba że to było jakoœ podzielone, hymmm. Zamek – raz, powozownia – dwa, - stodoła -trzy... Hymmmm.

A to na razie najlepsza kwestia:
„Zostawiłeœ jš na sto pięćdziesišt lat. Ty byœ się nie wkurzył?”
Dobre to było xD

Ogólna refleksja:
Coœ mi się zdaje że ten zamek od poczštku był cokolwiek poza Paryżem jako takim.
Poza tym cieszy mnie mniejsza kwiecistoœć tego rozdziału, za to trochę było nieładnych powtórzeń. Wiele się ni wydarzyło, ale trochę się wyjaœniło, co też uważam za dobrš rzecz.
Czekam na cišg dalszy.
czarodziej 6/01/2009 19:50:23
| brak www IP: 83.4.164.25

A czemu nie poinformowałaś o nowej notce u Ciebie?
No dobra postaram się przeboleć to i wypowiedzieć się na temat notki xP
Ale jak zwykle pierw zacznę od mojej ulubionej części- grafika
Uważam ze jest przepiękna. Naprawdę nadaje ogromny charakter temu opowiadaniu co osobiście bardzo sobie cenię kiedy cokolwiek czytam. Wiadomo atmosfera jest jednym z ważniejszych punktów.
Oczywiście notka napisana naprawdę świetnie. Po prostu zero zastrzeżeń a opis tego obrazka uważam że wykonałaś naprawdę bardzo, ale to bardzo dobrze.
Oczywiście z niecierpliwością czekam na kolejną część u Ciebie *:

U mnie pojawiła się 3 część *:
just-vampire 6/01/2009 19:48:08
| brak www IP: 83.4.164.25


Podstrona: *1* / 2